Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 lutego 2017

Tęsknię za Wami!

Witajcie Kochani!

Życie z dwulatkiem a zwłaszcza z tak energicznym jak Hania jest bardzo męczącym zajęciem.
Tak bardzo mnie to zajęcie pochłania, że nie ma w zasadzie szans na to by w spokoju usiąść przy komputerze i napisać posta. A szkoda, brakuje mi Waszego zaglądania , kontaktu z Wami . Czasem w biegu na telefonie chowając go przed Hanną zaglądam do Was i poczytuje co tam w wielkim świecie ;)

U nas choroba za chorobą. Wycieczki po lekarzach. Taki sezon ;/

Ale kilka razy udało się nam wyskoczyć na sanki 


Święta minęły nam całkiem miło i spokojnie- na szczęście obyło się bez rewelacji 
i pogrzebów jak w latach ubiegłych. 


Hania ma już 2 lata i 5miesięcy - najszybsze lata w moim życiu, nawet nie wiem kiedy to minęło.

 Może się Wam przy okazji pochwale tortem jaki zrobiliśmy własnoręcznie na jej 2 urodziny ;)


Figurki z marcepanu-( oszukanego takiego z cukru pudru masła i olejku migdałowego) zabarwionego barwnikami spożywczymi moja młodsza siostra ulepiła figurki z ulubionej bajki Hani.

...

Teraz pasjonują Hanie kosmetyki Babci do których łatwo się dobrać wchodząc do Wanny ;p


O tak wspinaczka po meblach , stołach szafkach....
Hania z każdej najmniej  podejrzanej rzeczy potrafi zrobić przedmiot niebezpieczny.
Czasem wydaje mi się , że oczy dookoła głowy to zdecydowanie za mało by ją upilnować. 

Podziwiam Mamy które dają radę z większą liczbą pociech!!!

Ściskam Was mocno, ;* ! 

Miłego dnia.

piątek, 18 marca 2016

18 miesięcy z Hanią


 Witajcie Kochani!

7 marca minęło nam 18 miesięcy- jak ten czas szybko leci! 
Z kobiety zalatanej ale potrafiącej poukładać sobie czas co do minutki, zmieniłam się mamę z kaszką we włosach ;p

Na co dzień można mnie spotkać w powyciąganych dresach i z tyloma plamami na koszulce ile było posiłków. 
Tak bardzo bym chciała coś uszyć porobić przerobić ale mam czas jedynie w locie coś ugotować i upiec by dziecko miało  np domowe  bułeczki. - polecam przepis!!!


Czasami ukradkiem gdy Hania śpi a ja jakimś cudem nie padłam ze zmęczenia na łóżko tak jak stoję, zaglądam do Was i podziwiam co robicie fajnego na święta i chociaż oczy nacieszę bo sama to zapewne na jednej nodze coś ukręcę i tyle mnie widzieli .

Mogę się pochwalić , że znalazłam bardzo fajny przepis na babkę jogurtową 
tu się studzi na parapecie a chwile później już była mocno  wykrojona ;) 


Jak lubicie takie to po przepis zapraszam TU

Dni mi tak mijają od śniadania potem tony piłek klocków po kolacje i spanie. 
Nie wiem czy tylko  Hania jest takim dzieckiem które koniecznie chce być blisko, najlepiej na rękach,  koniecznie 100% uwagi musi być skupione na niej a jak nie to włącza się płacz i to taaaakie krokodyle łzy lecą po policzkach , że niestety tresuje swoich rodziców jak tylko ma ochotę  a my się jej  grzecznie słuchamy.


Bawimy się czym popadnie - nawet sobie śmieci z kubła potrafi powyjmować ;p 
Wchodzi na stoły, biurka i idę o zakład ,że jakby miała wystarczająco ostre i mocne paznokcie to wdrapała by się po firance i usiadła na karniszu ;)

Mogłabym tak pisać bez końca ale Hania właśnie śpi wiec zamierzam się pobyczyć i pooglądać babski serial.

Buziaki :*

niedziela, 17 stycznia 2016

Wiekowy królik

Dziś wzięło mi się na wspominki....
W końcu niedziela to czas rodzinny, kwa, ciacho , pogaduchy, spacerek no i chwilka dla zabieganej mamy na Internet .

Korzystając z okazji  wybrałam się na szperanie na strychu Rodziców  i ku ogromnemu zaskoczeniu znalazłam swoją zabawkę z dzieciństwa.
Wzruszyłam się w duchu bo to jedyna zabawka z mojego dzieciństwa jaka się uchowała.

To niesamowite uczucie, tyle lat minęło a królik nic się nie zestarzał skubany! Nie to co ja ;p 

Trochę miałam nie wyjściową grzywkę ale innego zdjęcia z królikiem nie mam.


A tu ten sam królik współcześnie w Hanulkowym wózeczku, niech nie siedzi na strychu w kartonie tylko cieszy moją pociechę ;)


A Wasze zabawki przetrwały, zostały odnalezione po latach   ?
 
Życzę Wam miłego popołudnia!
Buziaki ;***

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Na starych śmieciach

Moi Mili!

Ci którzy zastanawiali się dlaczego mnie nie ma, nie publikuje nie , nie zaglądam....

Wraz ze Starym Rokiem pożegnałam moje ówczesne życie, miasto,mieszkanie, plany i marzenia.
Wróciłam jak to mawiają na Stare Śmieci do rodzinnego miasta - póki co.
Na moich  kolanach odszedł mój ukochany psiak po 15 wspólnych latach, piszcząc niemiłosiernie z bólu ...
Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia pożegnałam się z moją jedyną i najukochańszą Babcią, która była mi najbliższą osobą na tym świecie.

Aktualnie porządkuje ubrania i akcesoria po mojej Hanuli , zamierzam sprzedać co się da a resztę oddać- z dwójką takich dzieci bym nie wytrzymała więc nie ma sensu trzymać tego wszystkiego.
Więc jestem po pachy zakopana w worach kartonach praniu...

Staram się dostosować mały pokój na tyle by zmieścić się ze swoimi gratami razem z dzieckiem.

Nie mam czasu na nic oprócz codzienności. Nie mam więc nic czym mogłabym się pochwalić, może tylko tym, że Hania tak szybko rośnie i rozrabia, że ciężko za nią zdążyć a potrafi tak człowieka przeczołgać, że głowa mała. Ma już 16 miesięcy - to już taki mały człowieczek który wszystko naśladuje , więc trzeba się pilnować by nie waląc jakiejś gafy ;p

Mam nadzieję, że Nowy Rok  będzie łaskawszy dla nas wszystkich.
Wiem, że nieco po czasie ale , życzę Wam wszystkiego co najlepsze na ten 2016 rok.

Buziaki ;***





poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Wyniki Candy z Kropelką ! + kilka zdjęć z naszych wakacji

Witajcie Kochani!

Przepraszam za opóźnienia wyników ale z powodu upałów wyjechałam z Hanią za miasto i czekałam aż Kropelka- czyli nagroda dla Was do mnie dotrze abym mogła stąd ją wysłać Szczęściarze - bo my się póki co do miasta nie wybieramy - tu nam dobrze ;)

Tak jak obiecałam decydującą rolę - osoby losującej- odegrała Hania- całkiem sprawnie jej to poszło :)

Sami zobaczcie 




A więc Kropelka jedzie do:




Serdecznie Ci gratuluje i proszę o kontakt przez formularz kontaktowy na dole strony w celu wysyłki.
Na odzew czekam maksymalnie do końca tygodnia (czyli do niedzieli) 

A na koniec kilka zdjęć z naszych Wakacji w rodzinnym domu Kropki

zrywamy wiśnie na dżem :)


chłodzimy się w basenie który kupiła Babcia

Mój pierwszy chleb na zakwasie ;)

a tu kolejne dwa ;)

Strażnik pilota ;p

nowo uszyta zabawka z szalika skurczonego w praniu- Pan Borsuk ;p




Leśny Mech ;)

nasze pierwsze butki Attipas - zaraz po zakupie latałyśmy po ogrodzie - prawie bez wywrotek ;)


Zauważyłam, że sama nie mam żadnego swojego zdjęcia- musze się poprawić !
A jak Wam mijają wakacje?

Buziaki :***

wtorek, 21 kwietnia 2015

Co nowego w Dolinie Muminków...

Witajcie Moi Mili!

Tak mi przykro, że nie miałam czasu ani głowy by tu zajrzeć, by napisać ...
Były choroby
Była śmierć
Było ciężko
Remont kuchni odłożony na lepszy, mniej "zakręcony" czas .....

A jakoś kawałek czasu temu....
Uśmiechnęło się do mnie szczęście w candy u pati to lubi :)



 i tak oto zostałam mamą Muminków :P


No tych Muminków rzecz jasna ;p 


Hania rośnie nam jak na drożdzach i to jakiś  importowanych z kosmosu chyba ;)


Ps. Widzicie podobieństwo?


Miłego dnia Kochani :****

Kropka

piątek, 27 lutego 2015

Do kogo leci rzep ?

http://weheartit.com
Hanulek losował o 3 nad ranem  i wylosował szczęściarę która będzie miała przyjemność przetestować rzepki firmy Nolle które my także testowaliśmy ;)

A więc rzepki lecą do:

Mala Bee

Proszę zatem o kontakt w sprawie wysyłki.

Dziś już piątek,  Luty dobiega końca, 7 marca Hania skończy 6 miesięcy aż się nie chce wierzyć, że to już prawie  pół roku jest z nami poza  moim brzuszkiem oczywiście ;P


 Miłego dnia Kochani

Buziaki:****

Kropka

piątek, 20 lutego 2015

Bez zbędnych słów...


Gdy pierwszy raz weźmiesz swoje dziecko na ręce

 już wiesz, 

że Twoje życie nigdy nie będzie takie samo-

 i dobrze, 

bo nigdy nie było tak wyjątkowe  jak teraz ;)

Ściskam Was mocno:*

Kropka

sobota, 31 stycznia 2015

Post dziękczynny ;p


Po czym poznać, że bobas już wcina coś więcej niż tylko mleko?
Po koszmarnych pomarańczowych  plamach ;/

Drogie Mamy, znacie jakiś dobry środek/ sposób  na plamy z marchewki?

A poza tym u nas nic ciekawego, nadal się leczymy-  wkrótce zaczniemy pod kontrolą lekarza terapię żurawiną i kolejne badania - mam nadzieje, że wreszcie się skończy nasza walka z tą bakterią.

Post dziękczynny - gdyż pragnę podziękować Marzence z bloga Kociołek Meni za cudownie miłą przesyłkę- ciepłe słowo na pocztówce i całe mnóstwo miłych słów w naszych mailach.
Poniżej zdjęcie tego co w paczce było ;) ( foremka do pieczenia i pocztówka ).
Jeśli chcecie poznać przemiłą osobę, która jest też - tak mi się mocno zdaje- cudowną mamą,
a dodatkowo dzieli się na swoim blogu pysznymi przepisami, zajrzyjcie koniecznie TU !


Może mam omamy wzrokowe ale mam wrażenie, że wiosna się zbliża - tak dziś u mnie Słoneczko świeci :)

Ps. Chwalimy się jaki zrobiłyśmy z Hanią prezent z okazji dnia Babci i Dziadka

 

Pozdrawiam Was i ściskam ;***

Kropka

niedziela, 18 stycznia 2015

Mr. Mint też ma bobaska !


Czas szybko leci dzieci rosną a moje dzieci te stworzone tylko z tkanin też stworzyły swojego miniaturowego potomka- moi dorośli czytelnicy chyba się domyślają jak... ;p

Żarty! :D

Powstał sobie bardzo na raty, w pośpiechu niemałym, przy niejednokrotnym ukłuciu się igłą
taki malutki , bardzo bezpieczny dla bobasków- mały Mr. Mint- który dość szybko zyskał imię Miętosik od miętoszenia rzecz to oczywista ;) 

Hani przypadł do gustu, ledwo go złapała  to już cały był zaśliniony troche bleee troche fujjj
ale myślę sobie :
 ochrzczony  = zaakceptowany 

 Wypierze się , teraz już powoli będą się wybijać ząbki pierwsze więc ślinotok jakby na porządku dziennym u nas.

W moim blogowym świecie coraz więcej młodych mam więc się cieszę, gratuluję i ściskam Was mocno !


Dla Wszystkich rzecz jasna śle buziaki *****

Ps. U mnie za oknem gęste  mleko otula  drzewa , szkoda, że nie mogę nagarnąć do kubka - do kawy by się przydało - dziś od 3:14 na nogach ;)

Miłej niedzieli !

Kropka






niedziela, 11 stycznia 2015

Poród bez ściemy- jak to wyglądało i czy to boli?

http://weheartit.com
Drogie przyszłe młode mamy- może lepiej tego nie czytajcie.... 

Na początek muszę zaznaczyć, że każdy z nas ma inne ciało, inaczej przebiega ciąża i inaczej wygląda poród każdej z nas. 
Ten post to moje przeżycia, moje subiektywne odczucia i mój przebieg porodu.

Nie wiem jak inne młode mamy ale mnie bardzo interesował temat, jak boli poród, jak się zacznie i skąd będę wiedzieć, że to już teraz trzeba jechać rodzić....
Zaliczyłam szkołę rodzenia , warsztaty i było fajnie nie powiem, że nie... ale na pytanie o ból porodowy zawsze padała odpowiedź - DO PRZEŻYCIA...

Ostatni miesiąc ciąży był ciężki , byłam w szpitalu z nadciśnieniem, nie potrafiłam się sama przekręcić z jednego boku na drugi, ciężko było spać, oddychać- w ogóle funkcjonować...

Czekałam na skurcze albo odejście wód płodowych ale nic takiego się nie stało. Ja pojechałam do szpitala tydzień po terminie gdyż miałam trudności z oddychaniem - dziecko bardzo mocno uciskało w przeponę do tego stopnia, że nie mogłam nabrać powietrza - tak to czułam.
Pojechaliśmy zatem do szpitala jakoś ok 17.40, od razu kazali mi się na izbie przyjęć przebrać w piżamę i kapcie- zrobiłam to grzecznie.

Wzięto mnie na sale porodową , podłączyli mnie do aparatu na ciśnienie, kontrolowali tętno dziecka i zaglądano mi regularnie w kroczę - badania rozwarcia to żadna przyjemność, to boli!
Rozwarcie nie postępowało- a ja leżałam tak sobie na sali do 6 rano nie śpiąc ani minuty.
Kazali mi z torbą iść do pokoju i się rozpakować , stwierdzili, że jeśli poród sam się nie rozpocznie podejmą próbę wywołania porodu - w szpitalu na Lutyckiej podejmują 3 próby cało dniowe, każdą próbę oddziela dzień przerwy, jeśli się nie uda to wykonuje się cesarskie cięcie.
Byłam już nastawiona na wywoływanie, nie mogłam usnąć , ćwiczyłam oddechy i liczyłam ,że jednak uda się bez znieczulenia, samymi oddechami gładko przejść poród dla dobra maleństwa.
ok 10:15 zaczęłam czuć regularne bóle podbrzusza , pod sercem i w plecach- pomyślałam sobie, że to są skurcze! Spoko... nie są złe, najpierw co 15 min potem co 10min... było coraz boleśniej, już nie było mi do śmiechu. Złapałam lekarkę na korytarzu , kazała mi iść na 30 min pod prysznic i polewać się po brzuchu i po plecach ciepłą wodą, jeśli skurcze nie ustaną to mam się zgłosić i trafię na porodówkę.
Tak też było, wróciłam do pokoju, wezwałam tatusia Hani, informując go, że to już i ma się pospieszyć bo pewnie szybko pójdzie- tak byłam nastawiona pięknie i optymistycznie , mimo narastającego bólu.
Chwilę później już byliśmy na porodówce, rozwarcie 5cm , wody nie odeszły, czekamy i liczymy co ile skurcze...
Każdy skurcz bolał coraz mocniej ale oddychałam i nie było jeszcze tragedii, trwało to kilka godzin jakoś osiem ;/ ból zaczął się nie do zniesienia , z trudem wykonywałam oddechy- próbowałam to robić dla dobra Hani by się dotleniała , by było dobrze ale już nie mogłam poprosiłam o mocniejsze środki przeciwbólowe- dostałam wszystko co możliwe- ból nie ustawał i nie malał. 
Nie miałam siły krzyczeć , po woli traciłam orientacje co się dookoła mnie dzieje,przyszła lekarka i przebiła mi błonę płodową, dopiero wtedy odeszły wody, oceniono rozwarcie 7,5cm , kazali mi się przekręcić na bok, ból który wtedy przyszedł można określić jako agonalny.
Potrafiłam jedynie, powiedzieć do Tomka , "przepraszam ale nie wytrzymam, kocham cie, zajmij się Hanią" , potem pamiętam jak mówiłam jedynie ciągiem " nie nie nienienienienienienienienie..."
Przyszło nagle dużo ludzi w białych fartuchach, kazali coś podpisać, chwilę później byłam już na sali operacyjnej, w szczytowych skurczach kazali siedzieć i się nie ruszać bo muszą się wkuć do znieczulenia zewnątrz-oponowego, udało się jakoś dopiero za 4 może 5tym razem.
W sumie myślałam ,że i tak umrę , potem przestałam czuć ból i całą resztę poniżej talli.
Czułam rozciągania i szarpania, po chwili zobaczyłam małe sine coś, nie płakało- to ona? To Hania, czekałam na ten krzyk.. w końcu się udało, zapłakała , potem już była spokojna , umyli ją zbadali , dali mi ją tylko pocałować w czółko i wywieźli z sali.
Mnie musieli jeszcze poskładać, pozaszywać i odstawić na sale intensywnej opieki poporodowej.
Czucie w nogach odzyskałam późno w porównaniu do tego, że niektóre panie już wstawały a były operowane po mnie a ja nawet nóg nie czułam. Już przychodziły czarne myśli ale się rozwiały gdy przyszło uczucie mrowienia w stopach.
Dalej to już tylko lejąca się krew po nogach na podłogę, ogromny ból brzucha przy każdym ruchu- naprawdę ogromny! 
Nieprzespane kolejne 3 doby z malutkim płaczącym dzieckiem, problemy z laktacją , nieporadność i reszta przeżyć związana z połogiem.


Pierwsze tygodnie też nie były bajką, zwłaszcza, że chciałam sama się zajmować Hanią
 gdyż uważałam, że dziecko najbardziej potrzebuje mamy w tym stresującym dla siebie okresie.

Reasumując :

Daliśmy radę!

Człowiek nie wie ile jest w stanie przeżyć do czasu aż przyjdzie mu urodzić dziecko!!!

Jak określić ból porodowy, do czego go porównać by zrozumieli go mężczyźni i kobiety które jeszcze  nie rodziły? Podjął się tego zadania pewien neurolog - powiedział wyobraź sobie, że nagle , w jednym momencie, łamie się w twoim ciele 20 kości naraz!

Mamy mówią, że tego się potem nie pamięta , chyba troszkę kłamią skubane ;p

Kochane są mamy te nasze i my mamy i tylko my i one wiedzą i rozumieją to przeżycie
koszmarnie cudowne bym rzekła. ;)

Miłej niedzieli Kochani  !

Buziaki ;***

Ps. Klikając OPUBLIKUJ , pomyślałam sobie.... zrobiłam to! Napisałam o tym! Ufff naprawdę potrzebowałam o tym napisać , podzielić się tym. Wybaczcie zatem jeśli forma dość chaotyczna, pisaniu towarzyszyły nie małe emocje ;*

środa, 7 stycznia 2015

Nigdy więcej takich świąt!!!

Nie wiem od czego tu właściwie zacząć ;/ Kto nie lubi czytać o złych i przykrych sprawach niech dalej nie czyta. 
Wybaczcie ale muszę to z siebie wyrzucić !!!

Hania biedulka została źle zdiagnozowana, i gdybyśmy sami nie wykonali pewnych badań dziecko by się prawdopodobne znalazło w szpitalu z odwodnienia....

Bo skoro dziecko ma notoryczne biegunki- to musi mieć nietolerancje laktozy!!!! 
Lekarka wypisała specjalne mleko- właściwie to nie mleko tylko zastępczy środek dietetyczny - ohydny i cuchnący..... NUTRAMIGEN

Ratując sytuacje sami przeszliśmy na mleko przeciwbiegunkowe na którym jesteśmy już ponad miesiąc.... Sami zdecydowaliśmy o tym by wykonać szczegółowe badania kału- które jak twierdziła pani dr są zbędne- bo dziecko ma nietolerancje laktozy i jak to młodzi rodzice przy pierwszym dziecku , przesadzamy i panikujemy!

Z badań wyszło, że dziecko o dziwo nie ma żadnej nietolerancji laktozy- tylko zostało zarażone bakterią coli. Prawdopodobnie dostała ją w ośrodku zdrowia przy wizycie związanej ze szczepieniem, przy którym pielęgniarka wbiła Hani w rączkę całą igłę jak to sama stwierdziła aż do kości po czym strzykawka wytrysła na nas i poczęstowano nas 90% zawartości wirusów!!!- ale to już zupełnie inna historia, niewykluczone też, że bakterię złapała na oddziale noworodkowym w szpitalu ;/

Wracając do leczenia, z wynikami badań poszliśmy do pani dr która wielce zdziwiona, że to bakteria zapisała dziecku ZINNAT- antybiotyk od którego 1 na 10 osób ma zatrważające skutki uboczne!  

Tak więc na same święta z nowym lekiem pełni nadziei i ufności podaliśmy antybiotyk... dziecku nasiliły się biegunki..., dostała podwyższonej temperatury a na koniec , w wigilie obudziła się z takim krzykiem że wezwaliśmy karetkę... która odmówiła przyjazdu - do 3 miesięcznego dziecka- bo skoro jest wydolne oddechowo to sami mamy sobie podjechać do szpitala.....

Poznań?- cudowne miasto pełne zrozumienia i miłości to pacjenta!!!!

Odstawiliśmy antybiotyk, lekarka zapisała to samo co zinnat tylko w zastrzyku- wariatka!
No więc zmieniliśmy kolejnego lekarza....
Wykonujemy badanie biologiczne kału- na same badania wydaliśmy już około 1tys zł, na antybiotyki, mleko przeciwbiegunkowe i probiotyki już nawet nie zliczę...

Dziecko nadal cierpi...

Święta? Zdążyliśmy mieć tylko choinkę , nawet ładne drzewno się udało kupić w tym roku. 




Sylwester Hania jakoś zniosła ale kolejne dwa dni musiała się odnajdywać po wybiciu z rytmu przez wybuchające petardy. 
Ja raczej nie sypiam za dużo, chodzę jak zombi i czekam na wyniki badań, powinny być dziś. I dostanie nowy antybiotyk i znowu strach ;(
Ona jest jeszcze taka malutka ....


Tak się cieszę, że ten okropny 2014 rok sobie poszedł !!!!!

Wszystkim Wam życzę by ten Nowy był o wiele lepszy! ;*

Buziaki *****

Kropka

wtorek, 2 grudnia 2014

Zrobiłam to!

Tak więc jak napisałam tak uczyniłam , pobiegłam do pobliskiego sklepu kupiłam kilka drobiazgów i mam swój stroik adwentowy , zdarzyłam na 1 grudnia ale chwale się dopiero dziś gdyż wczoraj Hania dała mi popalić- plecy mi odpadają gdyż tatuś rozpieszcza i nosi na rączkach potem jak mama zostaje sama to musi sprostać silnym ramionom i kończy się to niemałym bólem pleców ;/

Miałam raptem 30 minut aby zrobić to co zamierzałam, może nie jest specjalnie zmyślny ten stroik ale jak na zalataną mamę która za rok jak tak dalej pójdzie będzie miała garba, to może być ;p



 Miłego dnia Kochani ;*
Kropka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...